Laptopy nie latają :(

Niszczycielska moc sprawcza chodzi za mną od dwóch dni. Pech? Pewnie bardziej nieuwaga… Co by to nie było, z dnia na dzień zwiększa swój kaliber.

Przedwczoraj, zupełnie przypadkiem i niechcąco, strąciłam, nie swój, telefon na terakotę. I potłukłam :/ podobno dzięki temu, dzięki pajączkowi, rysom i brakom w szkle nabrał charakteru… Podobno.
A teraz zwiększamy skalę zniszczenia :) z wysokości ok. 1m zrzuciłam na podłogę swojego netbooka. Też niechcąco, zaplątałam się w kable, pociągnęłam. No, chwila nieuwagi. Za takie traktowanie złomek się zbuntował i nie może odnaleźć połączenia z mózgiem. Myślałam o wymianie na coś,  co nie będzie przypominało plastikowej zabawki, ale nie tak nagle.

Dziś boję się czegokolwiek dotykać… Samochód, co prawda,  spaść nie może,  ale przyciągnąć drzewo, jelenia czy rów już jak najbardziej tak. Blender, sztuka nówka… Tego wolałabym zachować w całości, by skończył swój żywot w jakimś jeszcze mniej odpowiednim momencie.

Na każdym kroku czyha tyle rzeczy do zepsucia :) na co teraz padnie? Nawet nie chcę o tym myśleć, ale pewnie będzie to równie spektakularne.


Poranna siła zniszczenia również na fb SolanoBlog

mini.odwyk

 

Miesięczny odwyk od fb dobiegł końca. Nie było tak strasznie :D
Wystarczyła silna wola i odpowiedni poziom irytacji, by powiedzieć sobie „dość! Nie interesuje mnie ta cała sieczka”.
I wykasowanie aplikacji z telefonu :D 

Kilka razy wyszukiwarka próbowała mnie przenieść na ‚zakazane strony’, jednak cały czas ćwiczona ‚osobowość’ pozwoliła mi uniknąć pokusy :D


Aby ćwiczyć ducha walki (taaa…), silną wolę, a także kreatywność, asertywność i inne -wności, od miesiąca myję zęby niedominującą ręką. Czuję jak moja prawa półkula mózgu się rozrasta :D