Praca Bardzo Magisterska

Na brak motywacji nie mogę już narzekać. Rodzicielka wie, jak postawić sprawę, by chciało się zostać Tak Bardzo Magistrem, ale o tym opowiem po fakcie.

Teraz sytuacja wygląda tak, że Pracę Bardzo Magisterską trzeba napisać; sama jakoś się nie chce wziąć i napisać.
Wczoraj siedziałam i tworzyłam ankietę :D I stworzyłam. Stąd też wpis i całkiem nieśmiała prośba


http://goo.gl/forms/dYuiHRfPK6 

o wypełnienie ankiety dotyczącej bezrobocia. Tu akurat w powiecie żyrardowskim, ale chętnym daję możliwość wykazania się kreatywnością, nawet jeśli nie mają pojęcia, gdzie jest Żyrardów ;p
Poniższa ankieta jest, oczywiście, anonimowa, posłuży do celów „naukowych” (jeszcze mnie to bawi ;p), a w dalszej mierze do stworzenia Pracy Bardzo Magisterskiej 
Wypełnienie zajmie ok. 10 minut. Enjoy!

Z góry dziękuję za wszelką pomoc! :)

PS. Już niedługo powracam, zmotywowana do pisania, z nowymi pomysłami.

Komfort wyboru

3 historie dzieją się równolegle. 

Jeden: Osoba Wszystkowiedząca i zadanie z gwiazdką* jakim jest zakup listew i zakończeń. Początek swój datuje na ubiegły tydzień. OW jak każdy człek ma swoje joby; pojedzie tylko do takiego sklepu, gdzie będzie miał pewność, że da się zaparkować, a od samochodu do wejścia będzie nie więcej niż 50m. Tak też wybraliśmy się do ich (Rodzicielki i OW) nowego ulubionego sklepu, niech się nazywa „Dom i Ogród”. Bo jest tam wszystko, czego dusza zapragnie (rękawica kuchenna wyglądająca jak psia mordka!) i jest duuużo miejsca, żeby zaparkować.
Zadanie z gwiazdką, na tyle, na ile można było, zostało wykonane. Jednakże okazało się, że zakończenia nie pasują do listew, które już były w domu. No kto by przypuszczał…
Więc dostałam samodzielne zadanie (uwielbiam takie) zakupienia właściwych w sklepie, który da mi komfort wyboru.

Dwa: Szukam innej Fabryki/ Wytwórni/ Krainy, która na moment da poczucie stabilności. Dziś oddałam dwa strzały (do wczorajszych 25 konkursowych), z czego jeden raczej będzie pudłem. Lalunia stwierdziła: uuu, uczy się pani… To raczej do pani nie zadzwonimy… Widzi pani, jak szkoła może być przeszkodą
w podjęciu pracy.
Myślę sobie: ładnie… A Lalunia: czy marzyła pani o tym, by po studiach sprzedawać w sklepie? Jeny, pewnie, od zawsze :D
A że po drodze był sklep z listwami- historia nr 3

Trzy: Lubię takie sklepy, fascynuje mnie w nich to, że zazwyczaj sufit stanowią kratki, wentylacja i inne przewody. Trochę jednak mnie przerażała wizja zadania z gwiazdką, szczególnie tak jak dziś- poszłam bez wzoru, co mam kupić, a tam…
Ni stąd, ni zowąd pojawił się Pan, który zagadnął do zagubionej wśród paneli Dziewczynki: Czego Szanowna Klientka sobie życzy?
Ojj, nie chciałby Pan wiedzieć…
To może taki szybki kurs? To są narożniki wewnętrzne… Proszę Pana, ja to wiem, mi chodzi o kolor, nie mam wzoru :D
A da Pani radę przyjść jeszcze dzisiaj? Dziś to nie, będzie Pan jutro?
I tak umówiłam się na jutro na ‚randkę’, 3- minutową :D Będziemy wybierać zakończenia do listew :D


* zadanie z gwiazdką- gdy pierwszy raz usłyszałam to określenie, to pomyślałam, że „gwiazdka” jest określeniem partnera/-ki :D teraz już wiem, że byłam w błędzie :D


Za to w domu zostałam przez Osobę Wszystkowiedzącą niemalże wygwizdana za próbę podjęcia pracy gdziekolwiek (Chociaż na jego miejscu- za to, że dostał dziś obiad i pogardził szpinakiem, nikogo bym nie krytykowała. Bo jak tak, to więcej się nie będę dzieliła). Bo ukradną- i będzie na mnie. Bo ‚towar pójdzie koło kasy’- i to źle, że ja to zobaczę. Bo najlepiej to szukać Gdzieś Indziej. Albo staż.
A może staż i po znajomości?
Halo! Ja szukam. Jak znajdę- to dobrze. Jak mi się nie spodoba- teraz już wiem, co robić.  W każdym innym przypadku- pozostaje czarna PUPa.

Drażliwa ze mnie Bestia. Więc proszę mnie nadmiernie nie krytykować. Lubię mieć komfort wyboru. Własne zdanie.
Aa, i jeżeli już ktoś koniecznie musi- krytyka przed, a nie po fakcie.
Przecież czasu nie cofnę.

I co mi z tego?

Już wiem!- wykrzyknęła
Już wiem, po co są studia! Albo po co nie są… 

Studia nie są po to, żeby po ich ukończeniu pracodawcy się o Ciebie bili. Nie są po to, by zarabiać krocie w renomowanej firmie. Nie są nawet po to, by przygotować do wykonywania „wyuczonego zawodu”.
Proszę Państwa, od tego są zawodówki!

Studia nie są również po to, by kształcić pracodawców, a jedynie pracowników- i to na potęgę! Ale oczywiście nie w zawodzie.

Studia są po to, żeby mieć zniżki (podziękować.), dowiedzieć się, czego się w życiu nie chce robić, uczyć się wielu zbędnych i nieprzydatnych rzeczy, a także uczą pokory (te wieczne kolejki, biurokracja i pierdolencja pracowników niższego szczebla) przy poszukiwaniu pracy.

Przekonała się o tym Osoba na własnej skórze. Wysyłane masowo „ce-fałki”, 0,1% skuteczności (liczone zaproszeniami na rozmowy)… [Większą skuteczność mam w konkursach] :D

A taaam… test za testem, bystrzy obserwatorzy, duże wymagania za głodowe stawki. Tam też zbiorowisko ludzi z wykształceniem wyższym wszelkiej maści: prawnik z Gdańska, pan po matematyce, panienka po tir’ze, druga po biotechnologii. Kolejna to wykwalifikowana stewardessa znająca 3 języki obce, zaoczny student historii (po co? No dobra, wszystko jedno)… i ja.
Wspólny mianownik? To zależy, kto co chce usłyszeć… Trener? Że jest to chęć rozwoju i podniesienia kwalifikacji… A każdy wie, że chodzi o przetrwanie.

Porażka.

 

dobra rada (trop tard)

Lubiła zapach siarki.
Obejrzała się- pięknie się wszystko fajczyło. Stała dwa kroki od przepaści. Zawahała się przez moment…
Tam, gdzie jeszcze przed chwilą był most- teraz wisiały smętne zwęglone jego szczątki.
Wszystko zdarzyło się w oka mgnieniu; od chwili zapalenia zapałki wypadki potoczyły się swoim torem. Na nic nie miała już wpływu. 

Dotknął jej ramienia i rzekł: Nie pali się za sobą mostów…

Wzruszyła ramionami, co go tylko dodatkowo rozjuszyło i wyszeptała: Przecież nie tak miało być, chciałam dobrze…

Mais il y a eu trop tard…
Czasu cofnąć się nie da.
Zaufanie trudno odbudować.
A by je stracić wystarczy jeden nierozważny krok.


„Always look on bright side of life”